2025-10-06
Zdecydowanie przesadzone, ale...
Robert Lewandowski żegna się z Barceloną. Na razie, po ostatnim przegranym meczu, tylko w mediach. Można przy okazji zapytać – który to już raz?
Pożegnanie wyprawiono mu po wyjazdowej porażce w La Liga z Sevillą. Nie wykorzystał w nim dogodnej sytuacji do zdobycia gola posyłając piłkę z rzutu karnego obok bramki. I pojawiły się takie komentarze (przegladsportowy.onet.pl):
„Mógł doprowadzić do wyrównania, ale zawiódł i jego FC Barcelona zasłużenie przegrała z Sevillą 1:4. Nic dziwnego, że 37-latkowi po tym meczu solidnie się oberwało. Słów o chęci "przedwczesnego zakończenia go" trudno było się jednak spodziewać!
Dziennikarze portalu Fichajes po klęsce Barcelony skupiają się na wysoko ustawionej i źle radzącej sobie obronie, a także właśnie na Polaku. A ten ich zdaniem nie daje drużynie już tyle, co w przeszłości”.
I jeszcze takie uzasadnienie:
„To nie pierwszy raz, kiedy Barcelona próbuje przedwcześnie zakończyć karierę legendarnego napastnika. W zeszłym sezonie, kiedy przeżywał kryzys strzelecki i sportowy, mówiono, że jego czas w elitarnej piłce dobiegł końca. Prawda jest taka, że Robert nie wnosi już do drużyny tyle, co wtedy, gdy grał w koszulce Bayernu Monachium, ale jego instynkt w polu karnym nie zniknął”.
Po pierwsze, chyba warto zauważyć, że Lewandowski, gdy nie grał już w koszulce Bayernu, został królem strzelców La Liga, więc ostatnie cytowane zdanie mija się z prawdą. Jednak wnosił do gry Barcelony tyle, co wcześniej Bayernu, a nawet więcej, jeśli założyć, że teoretycznie La Liga wydaje się silniejsza od Bundesligi.
Po drugie, Lewandowskiego już tyle razy w mediach wyganiano (sprzedawano) z Barcelony, że chyba każdy potrafiący logicznie zestawiać fakty musiał się na podobne informacje uodpornić. Kilka razy zwracałem uwagę na sinusoidalność ocen z nim związanych, odkąd przeniósł się do Hiszpanii.
Sam zainteresowany, po przyjeździe do Katowic na zgrupowanie reprezentacji, tradycyjnie pojawił się na pierwszej konferencji prasowej, wyjaśniając:
„Takie mecze się zdarzają, to jest piłka nożna. Są też karne, których się nie strzela, ale wydaje mi się, że takie sytuacje mogą nas wzmocnić na przyszłość, choć dziś trochę boli. Liczę, że da to nam kopa i ochłody z motywacją na kolejną część tej rundy i sezonu”.
Wiadomo, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Sądząc po spokojnej wypowiedzi Lewandowskiego i związanej z nią mową ciała na konferencji, można postawić tezę, że informacje o jego rychłym pożegnaniu z Barceloną są zdecydowanie przesadzone i przedwczesne. Ale niestety żyjemy w takich czasach, że praktycznie po każdym meczu albo cię wysyłają do raju, albo wrzucają w otchłań piekła.
▬ ▬ ● ▬








