2026-01-25
Ten rok raczej dobrze się nie skończy
W ostatnich dniach utkwiły mi w pamięci dwie opinie, nad którymi trudno przejść obojętnie. Dla obu najlepszy podsumowaniem jest jedno słowo.
Autor pierwszej właśnie zmienił klubowe barwy. Igor Łasicki, bo o nim mowa, w zimowym okienku transferowym przeniósł się z Wisły Kraków do GKS Tychy. Z tej okazji zaraz po przeprowadzce udzielił wywiadu, w którym znalazło się takie wyznanie (za: przegladsportowy.onet.pl):
„Do tej pory »jadę« na rzeczach, których nauczyłem się we Włoszech, bo taktyka jest tam na bardzo wysokim poziomie. Lubię bronić i grać w defensywie”.
Na wszelki wypadek doprecyzuję. Łasicki w czerwcu skończy 31 lat. Gdy miał ich 17 wyjechał do Włoch, by występować w drużynach młodzieżowych Napoli. W Serie A w jego zespole seniorów zaliczył jeden mecz. Potem grał w kilku mniej znanych włoskich klubach, by w 2017 roku wrócić do Polski. Był zawodnikiem Wisły Płock i Pogoni Szczecin, zanim przed czterema laty trafił do Wisły Kraków, którą właśnie opuścił, nad czym ubolewał jej trener, Mariusz Jop, twierdząc, że bardzo go ceni. Łasickiego musi chyba też bardzo cenić szkoleniowiec GKS Tychy, Łukasz Piszczek, skoro na powitanie w nowy klubie przydzielił mu od razu opaskę kapitana drużyny.
Nie jest to więc jakiś pierwszy lepszy grajek, a solidny piłkarz ligowy, przynajmniej w rodzimym wydaniu. Wspominam o tym specjalnie, by docenić wagę jego słów. Cytowana wypowiedź może wygląda niewinnie, ale na pewno nie dla mnie. Jeśli ktoś po wielu już latach gry w Polsce przyznaje, że ciągle bazuje na tym, czego nauczył się we Włoszech, „bo taktyka jest tam na bardzo wysokim poziomie”, choć występował tylko w przeciętnych drużynach, o czym to świadczy? O tym, że w jego ojczyźnie ten poziom jest tak słaby, że nawet nie da się go porównać i czegoś więcej się nauczyć. Dramatyczna puenta dla rodzimych ligowych, szkoleniowych i taktycznych realiów!
Teraz równie dramatyczna opinia, choć akurat w tym przypadku ów dramat ma zupełnie inny wydźwięk (za: X; @CionaSport [pisownia oryginalna]):
„Doczekaliśmy się chyba najmocniejszego składu kadry od lat, Zielu robi furrore we Włoszech, Matty Cash dzieli i rządzi w Premier Leauge , Lewy jak to Lewy- profesor, bramkarze? Klasa światowa obojętnie kto stanie, do tego polski mur z Porto. Nie , awans na mundial nie jest szczytem, jest obowiązkiem tej drużyny! A tam trzeba wyjść z grupy!”
Pewnie, że trzeba. Tylko wyjść z grupy? A co z medalami? Przecież na dwa ostatnie mistrzostwa świata jechaliśmy po medale! Wyśmiewałem te bzdury ile mogłem, pytając na przykład, czy takie „wystrugane z drewna”, ale chyba jacyś pomyleńcy naprawdę w nie wierzyli.
Skoro „jazda” zaczęła się już na dwa miesiące przed barażami do mistrzostw świata, a balonik będzie pęczniał z każdym kolejnym dniem, jedno dla mnie nie ulega wątpliwości. Ten rok dla reprezentacji Polski raczej dobrze się nie skończy...
▬ ▬ ● ▬








