2026-04-13
Szacunek
Dwa wydarzenia z ostatniego weekendu zrobiły na mnie wrażenie. Zupełnie ze sobą nie związane, ale spróbowałem dla obu znaleźć jakiś wspólny mianownik.
Najpierw to dotyczące tragedii, z której polska piłka ciągle nie może się otrząsnąć. Śmierć trenera Jacka Magiery stała się prawdziwą traumą dla całego środowiska. Byłem pod wrażeniem upamiętniającej go oprawy meczowej stworzonej przez kibiców Legii w sobotnim meczu ligowym ich drużyny w Warszawie z Górnikiem Zabrze.
Trzeba z szacunkiem odnieść się do ich pracy. W ciągu nieco ponad 24 godzin od śmierci Magiery zaprojektowali i wykonali ogromną sektorówkę (na zdjęciu) z jego podobizną. Biorąc pod uwagę jak mało mieli czasu i jaki był końcowy efekt błyskawicznych działań, można je tylko podziwiać. Do tego trzeba dodać towarzyszącą oprawie prezentację. Kto mógł przyszedł na mecz ubrany na czarno, a w tle pojawiły się też czarne flagi. Kilka razy w czasie meczu kibice skandowali imię i nazwisko zmarłego byłego zawodnika i trenera swego klubu, obiecując:
„Nie zapomnimy!”
I jeszcze umowa z kibicami Górnika, bo domyślam się, że taka była. Przyjezdni z Zabrza też byli ubrani na czarno, a między obiema grupami na trybunach nie dochodziło tym razem do żadnych słownych zaczepek czy wyzwisk. Skoncentrowali się na dopingu dla swoich drużyn, podczas którego wyjątkowo nie padały wulgaryzmy pod adresem rywali. Godnie uczcili pamięć naprawdę wspaniałego człowieka, od przedmeczowej minuty ciszy zaczynając, na opisanym zachowaniu kończąc.
Teraz zupełnie inny temat rozpoczynający wręcz nową epokę w piłce nożnej. Tak jak z szacunkiem odniosłem się do meczowej oprawy w Warszawie, tak z podobnym muszę odnotować decyzję podjętą przez szefów jednego z niemieckich klubów. Po porażce 1:3 Unionu Berlin w ostatnim meczu Bundesligi z 1. FC Heidenheim posadę stracił trener Steffen Baumgart. Zastąpiła go 34-letnia Marie-Louise Eta. To precedensowy przypadek w czołowej lidze europejskiej, by męską drużynę objęła kobieta! Dlatego odnoszę się wręcz z podziwem za odwagę szefów Unionu. To klub, o którym kilka razy pisałem zafascynowany jego wyjątkowym charakterem, więc doszedłem do wniosku, że na coś takiego mogli zdecydować się tylko tam.
Pani Eta ma już spore doświadczenie w męskiej Bundeslidze, choć dotąd tylko w roli drugoplanowej (za: wp.pl):
„W listopadzie 2023 roku została pierwszą kobietą asystentem trenera w Bundeslidze. Także w Unionie. W styczniu 2024 roku Eta poprowadziła z ławki mecz pierwszego zespołu z Darmstadt pod nieobecność zawieszonego Nenada Bjelicy. Union wygrał 1:0”.
Niestety męski szowinizm dał znać o sobie po jej awansie na głównego szkoleniowca berlińskiej drużyny:
„Po ogłoszeniu decyzji w mediach społecznościowych uaktywnili się hejterzy, o czym informuje "Bild". Pojawiły się wpisy o charakterze seksistowskim. »Trener Bundesligi, który z nią przegra, straci twarz na zawsze. Myślę, że nie ma nic bardziej żenującego« - oto jeden z komentarzy, który publikuje niemiecki tabloid.
Błyskawicznie zareagował na to klub z Berlina. Pod przytoczonym wyżej komentarzem pojawił się wpis z profilu Unionu: »Ale właśnie to ty nim jesteś. Jesteś seksistą«".
Jakaś rada dla pani Ety? Co cię nie zabije, to cię wzmocni. I tylko nieskromnie przypomnę, że już przed dziesięcioma laty ostrzegałem rozbestwionych i rozkapryszonych facetów, że:
„Z kobietami nie ma żartów. Szczególnie z tak ambitnymi jak te, ganiające za piłką”.
▬ ▬ ● ▬








