Przegrany - wygrany

Fot. Trafnie.eu

Zakończyła się faza ligowa rozgrywek w Lidze Konferencji z udziałem czerech polskich drużyn. Trzy zapewniły sobie w nich udział także na wiosnę.

Najpierw wyniki szóstej rundy z ich udziałem:

AZ Alkmaar (Holandia) - Jagiellonia Białystok 0:0

SK Sigma Ołomuniec (Czechy) - Lech Poznań 1:2

AS Omónia Nikozja (Cypr) - Raków Częstochowa 0:1

Legia Warszawa - Lincoln Red Imps FC (Gibraltar) 4:1

Ponieważ była to ostatnia runda fazy ligowej, warto też podać miejsca polskich drużyn w ostatecznej jej tabeli. Raków finiszował na drugim miejscu i ma zapewniony już udział w wiosennej fazie 1/8 finału. Lech był 11., a Jagiellonia 17. Obie drużyny zagrają w fazie barażowej (nie jest to żadna 1/16 finału, co postaram się wytłumaczyć, pewnie niedługo, w oddzielnym tekście), pierwsza u siebie mecz rewanżowy (już typowy system pucharowy), a druga pierwszy z nich. Legia zakończyła rywalizację na 28. miejscu i tym samym zakończyła też udział w rozgrywkach, bo dalej grają 24 zespoły.

Naprawdę niewiele brakowało, by te z Polski zameldowały się w komplecie w kolejnej fazie rywalizacji. I naprawdę nie wiem, czy to dobrze o ich świadczy, czy, choć pewnie zostanę posądzony o złośliwość, źle świadczy o poziomie rozgrywek. Dla mnie pozostają trzecią ligą europejską, nie będę tłumaczył kolejny raz dlaczego. Kto woli gloryfikować uzyskiwane w nich wyniki, jego sprawa. Nadmienię tylko, że do baraży zakwalifikowały się drużyny z Armenii, Kosowa, Finlandii, Macedonii Północnej czy Bośni i Hercegowiny, więc raczej nie z europejskiej czołówki. Trzeba jeszcze raz pochwalić UEFA, że wymyśliła rozgrywki, które mogą sprawić tyle radochy krajom z futbolowej prowincji.

A że naprawdę niewiele brakowało, by polskie drużyny dalej grały w komplecie świadczy fakt, że Legii, choć ostatnio spisywała się fatalnie, zabrakło jedynie punktu, czyli choćby remisu w poprzedniej rundzie z zespołem Noah w Armenii. Kto mecz oglądał, chyba się ze mną zgodzi, że z pewnością nie była to misja niewykonalna.

I chyba wiele osób się ze mną zgodzi, że przed ostatnią rundą właśnie Legia skupiała na sobie najwięcej uwagi w mediach. Czyli znów przegrany (w rozgrywkach) okazał się medialnie najciekawszy, choć tym razem okazał się wygranym (tylko w ostatniej rundzie) na boisku. Warszawska drużyna po rekordowej serii porażek wreszcie w czwartkowy wieczór odniosła zwycięstwo. Dość efektowne, bo aplikując rywalom aż cztery gole. Szkoda, dla jeszcze pełniejszego efektu, że już rozluźniona dała sobie sobie w końcówce wbić jednego.

Choć jednocześnie odbywały się dwa mecze, ten drugi na trybunach. Kibice, których było dokładnie 9429, czyli nawet nie połowa frekwencji notowanej zazwyczaj na meczach Ekstraklasy, toczyli swój bój z właścicielem klubu Dariuszem Mioduskim. Najpierw wyszydzili go obraźliwymi hasłami i przyśpiewkami na wszelkie możliwe sposoby, a potem w ramach protestu opuścili trybuną za jedną z bramek zwaną „Żyletą”, pozostawiając na niej jedynie wymowny transparent.

W piątek już oficjalnie, o czym poinformował klub, nowym trenerem Legii został Marek Papszun. Czy zdoła tak odmienić drużynę, by mecze z jej udziałem odbywały się już głównie na boisku, a nie trybunach?

▬ ▬ ● ▬