Największa garstka świata

Fot. Trafnie.eu

Niespodziewanie pojawił się temat  dotyczący kibiców i to z intrygującym tytułem, że „oto cała prawda” o nich. Pozwolę sobie się z nim nie zgodzić.

Pojawił się niespodziewanie, bo akurat nic szczególnego (negatywnego) w tym względzie się ostatnio nie wydarzyło. Podjął go były zawodnik, dziś pojawiający się w mediach jako ekspert piłkarski, Maciej Terlecki. I wygłosił opinię na ten temat, w której użył słowa działającego na mnie zdecydowanie alergicznie (za: przegladsportowy.onet.pl):

„Jest ok. 90 proc. normalnych kibiców, fajnych ludzi, którzy się tym interesują i oddaliby wszystko za swój klub. [...] Ale jest garstka takich osób, które po prostu psują to wszystko, co tworzą ludzie, którym na tym zależy”.

I podał konkretny przykład tych, „którym na tym zależy”:

„Wielu kibiców Widzewa to są niesamowicie inteligentni ludzie. Jak usiądziesz na trybunie C, nie tam, gdzie chuliganka, to spotykasz profesora, lekarza, architekta, gościa, który prowadzi cukiernię gdzieś na Mazurach. Ludzie z »całego świata« przyjeżdżają. I oni kibicują strasznie, ale jak z nimi rozmawiasz, to są elokwentni, znają historię. Natomiast media wytworzyły negatywny obraz tych kibiców”.

Ponieważ w jakimś sensie poczułem się jednym z tych, który podpada pod użyty przez Terleckiego termin „media”, poczułem się też zobowiązany do odpowiedzi na stawiany przez niego zarzut. Setki razy pisałem na tej stronie o kibicach, nie tylko polskich. I o wszystko można mnie posądzić, tylko nie o jednoznaczny ich „negatywny obraz”. Nigdy o nikim nie starałem się pisać negatywnie ani pozytywnie, tylko zawsze pisać prawdę. 

Wielokrotnie starałem się też piętnować różne banialuki wypisywane i wygadywane na ich temat. A takie niestety znalazły się też w wypowiedzi Terleckiego, szczególnie moje ulubione słowo „garstka”. Już kiedyś zauważyłem:

„Jeśli to tylko garstka, wyłapcie ją i będzie spokój. Ale spokoju nie ma kolejny rok. A jeśli kolejny raz wysuwane są te same argumenty, albo większość jest ślepa, albo znów udaje, że można to jakoś obejść.

Najwyższa pora wreszcie powiedzieć głośno – chuligaństwo na stadionach nie jest problemem z garstką kibiców, ale z ogromną grupą dobrze zorganizowaną i zaprawioną w bojach. Mowa o tysiącach ludzi podzielonych sympatią do poszczególnych klubów. Oni rządzą i dzielą na trybunach. Jak trzeba terroryzują resztę”.

Od wielu lat nie mam najmniejszych wątpliwości, że:

„Oczywiście chuligani stanowią jedynie część kibiców. Od lat słyszę, że są tylko marginesem. Jakim marginesem? Są najważniejszą grupą na trybunach! Mają najwięcej do powiedzenia, mogą zastraszyć resztę, a z pewnością ją sobie podporządkować. Liczy się prawo siły, nie rozumu. Jak chcą, race i tak odpalą, choć wiedzą, że ich klub słono za to zapłaci. Nikt im przecież nie będzie mówił, co mają robić. Są u siebie”.

Dlatego kolejny raz nawet nie proszę, ale wręcz błagam – przestańmy opowiadać bajki, że to tylko garstka. Chyba, że największa garstka świata. To ciągle wielki problem, nie tylko w Polsce. Zamiast próbować go marginalizować, lepiej mówić prawdę i spróbować się z nim zmierzyć. Ale w skuteczną walkę nie wierzę, co z bólem podkreślam od lat, bo za dużo by kosztowała, a kluby związanych z nią kosztów na siebie nie wezmą na pewno.

▬ ▬ ● ▬