Komu na czym zależy?

Fot. Trafnie.eu

W Krakowie potężna afera. Zastanawiam się jakiej branży dotyczy – sportowej, gruntowej czy finansowej? Może każdej po trochu? A może głównie moralnej?

Rozpoczęła się od konferencji prasowej zorganizowanej przez Cracovię, w której udział wzięli członkowie zarządu klubu, David Amdurer i Murat Çolak. Jednym z jej tematów była… działka znajdująca się w Krakowie, a stanowiąca „rodowe srebra”, jak to ładnie określono. Postulaty wysuwane przez jedną ze stron wobec drugiej już tak ładne nie były. Çolak zagrzmiał, kierując apel do Elżbiety Filipiak, wdowy po zmarłym w 2023 roku właścicielu klubu, Januszu Filipiaku:

„Niech pani odda nam naszą działkę”.

Według niego (za: przegladsportowy.onet.pl):

„Doszło do skandalicznej transakcji: historyczny teren w Cichym Kąciku, wart według wycen ponad 33 mln zł, został sprzedany za zaledwie 10 mln zł. Nabywcą była spółka Sienna Investment PSA, której właścicielką jest właśnie Elżbieta Filipiak”.

No i się zaczęło, choć tak naprawdę zaczęło się kilka dni wcześniej, gdy pani Filipiak w opublikowanym oświadczeniu poinformowała, że rezygnuje z pełnienia funkcji prezesa klubu:

„Moja decyzja wynika z poczucia odpowiedzialności za spuściznę, którą przyszło mi współtworzyć i której nie mogę firmować w sposób połowiczny. W obecnym układzie zarządczym nie dysponuję narzędziami pozwalającymi realizować wizję rozwoju Klubu w sposób spójny, odpowiedzialny i zakorzeniony w realiach, w jakich Cracovia funkcjonuje. Wyłącznie w taki sposób – w moim przekonaniu – powinien być prowadzony najstarszy klub piłkarski w Polsce”.

Po wspomnianej konferencji prasowej była już pani prezes lekko się zagotowała, grożąc wniesieniem pozwu o zniesławienie, a na razie wydając kolejne oświadczenie, w którym stwierdziła, że przedstawione informacje „są nieprawdziwe i wprowadzają opinię publiczną w błąd”. Przedstawiła takie argumenty:

„Wbrew wypowiedziom, które padły, przedmiotem transakcji nie była nieruchomość należąca do Klubu, lecz prawo użytkowania do roku 2050 gruntu stanowiącego własność Gminy Kraków wraz z budynkami. Gmina pozostaje właścicielem gruntu, a nieruchomość została sprzedana po wartości rynkowej. Kwota transakcji była kilkukrotnie wyższa od wskazywanej na konferencji i obejmowała prawo użytkowania gruntu wraz z budynkami oraz poniesionymi nakładami”.

Warto jeszcze zacytować fragment jej pierwszego oświadczenia, gdy zrzekła się prezesury, w którym tak scharakteryzowała Cracovię:

„Nie była i – dla mojej rodziny – nie jest biznesowym projektem, lecz wspólnotą ludzi, wartości i tradycji, za którą czujemy się odpowiedzialni i którą z oddaniem pielęgnowaliśmy”.

Czyli między wierszami dała wyraźnie do zrozumienia, że dla innych Cracovia „biznesowym projektem” jest! W nawiązaniu do tego stwierdziła jeszcze:

„Jeżeli zarząd Cracovii jest rzeczywiście zainteresowany wykorzystaniem tej nieruchomości na cele Klubu, zamiast publikowania oszczerczych komunikatów, oczekuję formalnej oferty, która pokryje koszty przez mnie poniesione i zagwarantuje jej wykorzystywanie na cele sportowe i rekreacyjne do roku 2050”.

Rozumując logicznie to było coś w rodzaju swoistego „sprawdzam”. Czekam więc z podnieceniem na dalszy rozwój wypadków. Szybko powinno się okazać komu w tej sprawie rzeczywiście zależy na sporcie, a dla kogo działka stanowi przede wszystkim „rodowe srebra”, które można spieniężyć.

▬ ▬ ● ▬