Jeszcze bardziej się rozbestwi

Byłem pewny, że Cristiano Ronaldo, jeden z moich ulubieńców, wreszcie się doigrał. Po kilku dniach okazało się jednak zupełnie coś odwrotnego.

Portugalczyk postanowił zastrajkować. Nie chodziło o zaległe wypłaty, bo te Al-Nassr z Arabii Saudyjskiej przelewa bez opóźnień, mam nadzieję, przynajmniej jemu. Odmówił występu w meczu ligowym z Al-Riyadh, ponieważ nie był zadowolony z sytuacji w jakiej znalazł się jego klub. Co mu się nie spodobało? Otóż (za: wp.pl):

„Większościowym udziałowcem Al-Nassr i trzech innych najbogatszych saudyjskich klubów - Al-Hilal, Al-Ittihad i Al-Ahli - jest Saudyjski Fundusz Inwestycji Publicznych. Ronaldo miał być zdania, że ta państwowa instytucja faworyzuje pozostałe zespoły, dając im m.in. większe pole manewru na rynku transferowym. Czarę goryczy Portugalczyka podobno przelały przenosiny Karima Benzemy z Al-Ittihad do Al-Hilal”.

Saudi Pro League, zarządzająca rozgrywkami ligowymi w Arabii Saudyjskiej, wydała oświadczenia, w którym znalazł się ten fragment:

„Kluby mają własne zarządy, swoich wykonawców i własne kierownictwo piłkarskie. Decyzje dotyczące rekrutacji, wydatków i strategii są podejmowane przez te kluby, w ramach finansowego systemu zaprojektowanego w celu zapewnienia zrównoważonego rozwoju i konkurencyjności. Ten system obowiązuje we wszystkich klubach ligi”.

I jeszcze pogroziła strajkującemu:

„Cristiano od momentu swojego przybycia w pełni angażował się w projekt Al-Nassr i odegrał ważną rolę w rozwoju i ambicjach klubu. Jak każdy elitarny zawodnik, chce wygrywać. Ale żadna osoba - bez względu na jej znaczenie - nie podejmuje decyzji ponad swoim klubem”.

Pomyślałem, że narcyzek przegiął i wreszcie się doigrał. Ale tylko się wydawało. Po kilku dniach pojawiły się kolejne informacje (za: transfery.info):

„Wydawało się, że strajk Ronaldo zakończy się wcześniej, ale gwiazdor postanowił zażarcie walczyć o swoją rację. Według informacji »A Bola« Portugalczyk oprócz żądań ogólnych zażyczył sobie również, by posady w klubie odzyskali José Semedo i Simão Coutinho, którzy pod koniec grudnia stracili swoje stanowiska dyrektorów.

Do tego 41-latek upomniał się o to, by wszyscy pracownicy Al-Nassr otrzymali swoje wynagrodzenia. Część z nich nie otrzymywała wypłaty już od jakiegoś czasu.

Warunki zostały spełnione, więc Ronaldo ponownie wybiegnie na boisko. Nie nastąpi to natomiast w środę w spotkaniu Azjatyckiej Ligi Mistrzów z Arkadag, lecz w sobotę i konfrontacji z Al-Fateh”.

Muszę go pochwalić, że wstawił się za pracownikami klubu i domagał, by otrzymali zaległe wypłaty. Brawo, że nie myśli tylko o sobie! Choć dla mnie to trochę za mało, bym totalnie zmienił o nim zdanie. Bo opisany przebieg wypadków pewnie jeszcze bardziej go rozbestwi. Jeszcze bardziej uwierzy w swoją gwiazdę, co niczego dobrego nie wróży.

I pewnie zostanę posądzony o złośliwość, ale muszę dodać, że mimo korzystnego zakończenia opisanej sytuacji, i tak pewnie ma ciężkie dni, ponieważ (za: przegladsportowy.onet.pl):

„Francuski Canal+ zaprezentował rankingu stu najlepszych piłkarzy świata w XXI w. Pod uwagę brano różne kryteria, a nie tylko statystyki indywidualne czy zdobyte trofea”.

Dla mnie każde takie wybory to niewinna zabawa, ale a pewno nie dla Ronaldo. Zajął bowiem drugie miejsce, a wyprzedził go Leo Messi (Robert Lewandowski był 29.). Już wyobrażam sobie jak nie może tego przeżyć. Ja też nie mogę, biorąc pod uwagę, że Ronaldo został sklasyfikowany zbyt… nisko. Spokojnie, Ronaldo Luís Nazário de Lima, bo chodzi mi o Brazylijczyka, który znalazł się na 4. miejscu. Wybacz Crisriano, ale młodziakom, którzy pewnie go nie znają muszę przypomnieć, że często w mediach był (jest) nazywany „prawdziwym” Ronaldo.

▬ ▬ ● ▬