2026-01-16
Gdzie im będzie lepiej? Część...
Przeczytałem, że „takiego powrotu do Polski nikt się nie spodziewał”. Znam jednego, co się spodziewał. I to nawet już w momencie... wyjazdu.
A przeczytałem, że „Nahuel Leiva może wrócić do Śląska Wrocław!” I że „to byłby hit”. W grę ma wchodzić opcja półrocznego wypożyczenia. Argumenty za tym przemawiające są następujące (za: gazetawroclawska.pl):
„Po pierwsze - nie gra regularnie. Na początku sezon pojawiał się jeszcze w wyjściowej jedenastce Maccabi Haifa, ale od końca października dostał szansę zaledwie trzy razy i to tylko z ławki. Grał nie więcej niż po kilkanaście minut. Na dodatek Maccabi radzi sobie bez niego całkiem dobrze.
Po drugie - urodzony w Argentynie Hiszpan po prostu lubi Wrocław. Dobrze tu się czuł, ma dobre wspomnienia, a na dodatek wciąż utrzymuje bliskie, prywatne kontakty z niektórymi osobami związanymi ze Śląskiem”.
Dla mnie zaskoczenie powrotem do Polski jakiegokolwiek zagranicznego piłkarza, który wcześniej już tu występował skłonny jestem uznać za szczyt roztargnienia. Żadnym takim przypadkiem w najmniejszym stopniu się nie podniecam. A zanim opowiem dlaczego, najpierw kolejny przykład z tej samej półki też dosłownie sprzed chwili (za: interia.pl):
„Były gwiazdor Legii wraca do Ekstraklasy”.
Mowa o Luquinhasie:
„Dla Brazylijczyka będzie to już trzecie podejście do najważniejszych piłkarskich zmagań w naszym kraju. Poprzednie dwa epizody zaliczył w Legii Warszawa, gdzie stał się jednym z ulubieńców kibiców. Dlatego też spory żal wywołało jego odejście do Fortalezy pod koniec czerwca 2025. Mowa w końcu o dwukrotnym mistrzu kraju z "Wojskowymi", ponadto w białej koszulce występował między innymi w Champions League oraz dwóch pozostałych europejskich pucharach.
Rozbrat piłkarza pochodzącego z Ameryki Południowej z Polską nie trwał jednak przesadnie długo. Dość niespodziewanie dziś został on ogłoszony nowym graczem Radomiaka Radom”.
Niespodziewanie? Zależy dla kogo. Dokładnie przed dziesięcioma laty, czyli w połowie stycznia 2026 roku, zapytałem: „Gdzie im będzie lepiej?” Chodziło o powroty, wtedy już całkiem liczne, zawodników do kraju, z którego wywędrowali w wielki świat, by zrobić tam równie wielką karierę. Ale szybko się okazało, że wielkie były tylko oczekiwania i nadzieje, na których się skończyło. Dlatego wyciągnąłem wniosek - w Ekstraklasie najlepiej! Na wszelki wypadek dodając uzasadnienie:
„Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości co do prawdziwości postawionej przeze mnie tezy, niech zapyta Marco Paixão. Po udanych występach w Śląsku postanowił podbić świat zaczynając od Sparty Praga. Ale nawet tam się okazało, że to już za wysokie progi, więc Portugalczyk po zaledwie kilku miesiącach znów jest w Polsce. Podpisał 2,5-letnią umowę z Lechią. I słusznie, bo po czeskiej lekcji zrozumiał, że w Ekstraklasie najlepiej!”
Przez następne dziesięć lat temat pod wspomnianym hasłem eksploatowałem wielokrotnie. Bo pozostaje aktualny. Może z tą różnicą, że nie tylko w Ekstraklasie jest najlepiej, ale także, jak w przypadku Leivy, nawet o szczebel niżej.
▬ ▬ ● ▬








