Efekt Probierza

Fot. Trafnie.eu

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami selekcjoner reprezentacji Polski powołał kadrę na listopadowe mecze w Lidze Narodów z Portugalią i Szkocją.

Używanie w komentarzach określenia „sensacyjne nazwiska” należy uznać za nieporozumienie. Bo trudno przecież nazwać sensacją coś, na co się czeka. Już kolejny raz lekturę nazwisk zawodników powołanych przez Probierza zacząłem spokojnie analizować pod kątem znalezienia na liście debiutanta, którego mało kto mógłby się spodziewać. No i oczywiście znalazłem, nawet dwóch.

Narodziła się bowiem taka nowa świecka tradycja, którą dość dokładnie opisałem przed miesiącem, przy poprzednich powołaniach:

„Zaskoczeniem byłaby refleksja, że żaden potencjalny debiutant powołania nie otrzymał. Przez ponad rok sprawowania funkcji selekcjonera Probierz zdążył wszystkich przyzwyczaić, że zawsze wysyła powołania do kogoś, kogo rodzime media zupełnie się nie spodziewają. Jeśli więc zrobił to po raz kolejny, powinno już być dla nich normą”.

W najnowszej odsłonie potwierdzenie tej tezy stanowiło znalezienie się w kadrze dwóch debiutantów z Lecha Poznań: obrońcy Michał Gurgula i pomocnika Antoniego Kozubala. Tego drugiego różni redaktorzy i eksperci domagali się w reprezentacji od pewnego czasu. Ale spokojnie, nikt nie będzie przecież selekcjonerowi dyktował kogo i kiedy ma brać. Kozubal musiał więc trochę poczekać, podobnie jak wcześniej Michael Ameyaw, już niemal wepchnięty do kadry przez media. 

Natomiast osiemnastoletniego Gurgula raczej nikt się nie spodziewał, co stanowi idealny przykład „efektu Probierza”, że pozwolę sobie to tak nazwać. A skoro się nie spodziewał, więc nikt nie może mieć wątpliwości, że to jego autorska kadra.

Pozwolę sobie też zauważyć, że obaj potencjalni debiutanci jeszcze na występy w reprezentacji nie zasłużyli, mając niewielkie ligowe doświadczenie. I nie wierzę, by akurat oni tę reprezentację zbawili. Na pewno nie w tej chwili. Bo obawiam się, żeby nie było tak jak z Maximillianem Oyedele. Jeśli się pomylę, z rozkoszą do pomyłki się przyznam.

W kadrze zabrakło też bramkarza Kamila Grabary, a domaganie się po raz kolejny jego powołania przez niektórych redaktorów zaczyna mnie już bawić. A dlaczego, wyjaśniałem przed dwoma miesiącami przy okazji ogłaszania nazwisk na wrześniowe mecze reprezentacji, bo akurat jego absolutnie mi nie brakuje:

„To przykład zawodnika z tak wielkim ego, że brakuje dla niego i zawsze brakować będzie sufitu. Jego żartobliwie-ironiczne wtręty są dla mnie wyjątkowo ciężkostrawne, więc reaguje na nie zdecydowanie alergicznie. Tak samo jak na toksyczną atmosferę, którą wokół siebie tworzy. Dlatego Grabary absolutnie mi w kadrze nie brakuje. A nie brakuje dlatego, że, cytując jego kolejną ironiczną wypowiedź:

»Kadra świetnie poradzi sobie beze mnie«.
Nie mam co do (t)ego wątpliwości. I przynajmniej na zgrupowaniu nie musimy się po jednej z konferencji prasowych znów zastanawiać, co powiedział, czego nie, a co miał na myśli?”

Wydaje mi się też, że Probierzowi z nieba spadły dwie… kontuzje. Na liście powołanych nie znalazł się obrońca Aston Villi Matty Cash, który w ostatnim meczu Premier League z Tottenhamem Hotspur doznał urazu łydki. Gdyby był zdolny do gry, internet znów zaroiłby się od bliźniaczych pytań jak te, dotyczące Grabary. Dla mnie dziwnych, bo wspomniana kwestia wydaje mi się rozstrzygnięta, czego wyraz dałem jakiś czas temu:

„Warto zwrócić uwagę na pewien drobiazg. Kontuzjowany zawodnik w marcu na meczu barażowym w Cardiff się nie pojawił. Pojawił się za to, również wtedy kontuzjowany, we wrześniu 2022 roku, gdy Polacy w tym samym Cardiff grali z Walijczykami w Lidze Narodów.

Być może Probierza to zabolało, że choć z Birmingham daleko nie miał, jednak z drużyną w tak ważnym momencie tym razem go nie było. Jeśli miał dowiedzieć się z mediów, że do Niemiec na Euro 2024 z reprezentacją nie pojedzie, został potraktowany jak obce w niej ciało, które na specjalne względy nie zasługuje”.

Kontuzjowany jest również Oyedele i, paradoksalnie, chyba nie powinien z tego powodu narzekać. Zrobiono mu krzywdę dając za szybko zadebiutować w reprezentacji. I zrobiło się wokół tego chłopaka za dużo niezdrowej atmosfery z zarzutami, że „przeszedł obok meczu” z Portugalią, w którym debiutował. Może więc lepiej, żeby w czwartek świętował dwudzieste urodziny w domowym zaciszu, zamiast w kadrze.

▬ ▬ ● ▬