2026-01-14
Dlaczego nie jestem prezesem Realu?
Rozstanie Xabiego Alonso z madryckim klubem ciągle wzbudza mnóstwo emocji. Pojawiające się nowe informacje na ten temat, nie pozostawiają wątpliwości, że...
Chyba nie ma już wątpliwości, że stawiane w poprzednim tekście pytanie - „Czyli, bezpośrednio czy pośrednio, Alonso zwolnił brazylijski gwiazdorek? – przestało być pytaniem. Chodzi oczywiście o Viníciusa Júniora. Według informacji przekazanych przez ESPN wynika, że skonfliktowanych z nim było co najmniej trzech gwiazdorów. Oprócz tego z Brazylii, także Jude Bellingham i Federico Valverde. Opozycja okazała się tak silna, że doprowadziła do obalenia trenerskich rządów w drużynie (za: meczyki.pl):
„Z najnowszych informacji wynika, że »Vini« nie zamieści żadnego komunikatu, aby podziękować Alonso za współpracę. Taki wpis wystosowali między innymi Kylian Mbappe czy Arda Guler.
Jeśli chodzi o Bellinghama, to Anglik sprzeciwiał się długim analizom wideo oraz zwracaniu wyjątkowej uwagi na niuanse taktyczne. Nie był w tym odosobniony, bo przywiązanie do detali sfrustrowało część szatni »Królewskich«”.
Mnie wystarczy sam Brazylijczyk. Od dawna nie mam co do niego żadnych wątpliwości:
„Na Viníciusa Júniora po prostu nie mogę patrzeć. Bez przerwy ma o wszystko do wszystkich pretensje, a jego ironiczny uśmieszek z byle powodu wręcz doprowadza mnie do szału. Jest tak antypatyczny, że gdybym był sędzią, dawałbym mu profilaktycznie żółtą kartkę już w tunelu przed wyjściem na boisko! Ale starając się spojrzeć na niego na tyle obiektywnie, na ile potrafię, muszę przyznać, że ma poważne problemy emocjonalne, co rywale na boisku już wielokrotnie wykorzystywali”.
Gdy okazało się, że Alonso zdobył się na odwagę posadzenia gwiazdora na ławie, stało się dla mnie jasne, że pobyt jednego z nich w Madrycie zmierza do końca. W mediach pojawiły się nawet informacje na temat ewentualnego transferu Brazylijczyka do Arabii Saudyjskiej.
Okazało się jednak, że to gwiazdorek odprawił z klubu trenera. Pewnie tak musiało być, skoro Zbigniew Boniek stwierdził niedawno, komentując konflikt Michała Probierza z Robertem Lewandowskim (za: sport.tvp.pl):
„Każdy inteligentny trener wie, że walczenie z gwiazdami zespołu jest wyłącznie stratą czasu i takiej batalii nie da się wygrać”.
Nie sądzę, by Alonso rzeczywiście był za mało inteligentny, ale dla prezesa Realu, Florentino Pereza, Brazylijczyk okazał się z pewnością dużo cenniejszy (korzyści ze sprzedaży jego wizerunku!) niż (były już) trener. Szkoda, bo gdyby Viníciusa Júniora pogoniono z Realu, taka szokowa terapia mogłaby stanowić ostatnią szansę, by coś zmienił w swoim podejściu do świata. Jeśliby zawiodła, mielibyśmy namacalny dowód, że już za późno na resocjalizację w przypadku jego toksycznej osobowości. Taki wstrząs mógłby też pomóc kilku grajkom z madryckiej szatni w przewartościowaniu spojrzenia na wiele ważnych spraw dla drużyny.
Ale stało się dokładnie na odwrót. Dlatego już wiem dlaczego nie jestem i nigdy nie będę prezesem… Realu.
▬ ▬ ● ▬








