Bandytyzm to stan umysłu

Kolejny dzień czytam komentarze po meczu ostatniej kolejki Ekstraklasy rozegranym w Radomiu. Nie mają nic wspólnego z klasycznym kopaniem piłki.

Radomiak przegrał z Koroną Kielce 0:2. Poza typową walką o punkty należało się dopatrywać podtekstów, skoro rywalizowały drużyny z dwóch niezbyt oddalonych miast. Dlatego mecz anonsowano jako „świętą wojnę”. Na pewno ze „świętą” nie miał nic wspólnego, za to wiele z taką normalną, więc aspekty czysto piłkarskie zeszły na zdecydowanie daleki plan, zdominowane przez skandale.

Pierwszy zafundował jeszcze w trakcie meczu trener gospodarzy Gonçalo Feio. Po raz kolejny udowodnił, że zawsze można na niego liczyć. Jego szkoleniowy geniusz nie potrafił zdzierżyć faktu, że jakaś drużyna może okazać się lepsza na boisku, więc szybko znalazł winnego (za: sport.tvp.pl):

„»Zapłacili wam, zapłacili wam« – brzmi fragment protokołu sędziowskiego z uzasadnieniem czerwonej kartki dla Goncalo Feio za wypowiedź skierowaną w stronę arbitrów meczu”.

Ten swoisty inżynier dusz nie mógł zrozumieć, co właściwie zaszło, skoro stwierdził (za: meczyki.pl):

„Kiedyś byłem nerwowy, gestykulowałem i dostawałem kartki. Dzisiaj nie było po mnie widać nerwów. Sędzia techniczny twierdzi, że coś powiedziałem i za to dostałem kartkę. Chciałbym, żebyście byli sprawiedliwi, nie wracali do mojej łatki. Nie było momentu, że nad sobą nie panowałem. Starałem się robić, co mogłem, żeby pomóc drużynie. Nikomu nie jest bardziej przykro niż mnie, że zostałem tak potraktowany jako trener, człowiek. Były momenty, gdy na to zasługiwałem, teraz na to nie zasługuję”.

Oczywiście, cały świat znów się przeciw niemu sprzysiągł, bo przecież zawsze jest niewinny. Chodzący przykład cnót wszelakich będzie teraz musiał przed organami dyscyplinarnymi związku przedstawić dowody na zarzuty o charakterze korupcyjnym kierowane pod adresem sędziów. Inaczej grożą mu poważne konsekwencje.

Bez względu na to, jak zakończy się sprawa, wniosek z niej płynący mogę sformułować już dziś. Kiedyś napisałem o polskich kibicach, że przyciągają problemy jak magnez opiłki żelaza. Teraz bym tylko dodał, że dokładnie tak samo jest z Feio! Gdzie się nie pojawi, zawsze są problemy. I będą następne, na pewno. Jak długo ktoś mu na to będzie pozwalał.

Były międzynarodowy sędzia, a potem prezes PZPN, Michał Listkiewicz, podsumował go w dość zwięzły sposób (za: sport.tvp.pl):

„Feio to cham i gbur”.

Ale i tak... anioł w porównaniu z innym osobnikiem z Radomia. Po końcowym gwizdku mężczyzna z opaską VIP i, jak się później okazało, ponad promilem alkoholu we krwi, wtargnął na murawę i popchnął słoweńskiego pomocnika Korony, Tamara Svetlinę. Napastnik został ujęty przez policję, ale zanim to nastąpiło, wywiązała się ogromna awantura pomiędzy piłkarzami i członkami sztabów obu klubów.

Sprawca został już ukarany 4 tysiącami złotych grzywny i trzyletnim zakazem stadionowym na wszystkie mecze Radomiaka. Dla mnie przykład tego „VIP-a” dowodzi, że bandytyzm to stan umysłu, a nie przynależności do określonej grupy czy miejsca na stadionie.

▬ ▬ ● ▬