Bandycki sposób na życie

Fot. Trafnie.eu

W subiektywnym podsumowaniu tygodnia o dwóch wydarzeniach związanych z polskimi kibicami. Kto szybko wyciągnął wspólny wniosek dla obu, ten ma…

Najpierw pojawiła się informacja o napaści na kibiców hiszpańskiego klubu Rayo Vallecano, którzy przyjechali do Polski na mecz Ligi Konferencji z Jagiellonią Białystok. Do zdarzenia doszło o godzinie 0:46, z nocy ze środy na czwartek, w miejscowości Prosienica na trasie S8 prowadzącej z Warszawy do Białegostoku. Już po pięciu minutach na miejscu pojawił się patrol policji i... (za: @PolicjaMazowsze [pisownia oryginalna]):

„...zastał 2 autokary z kibicami z Hiszpanii. Okazało się, że przed jadące autokary wyjechały 2 samochody osobowe, blokując przejazd. Z pobliskiego lasu wybiegło kilkadziesiąt osób, część z nich była zamaskowana. Doszło do konfrontacji. Dzięki przyjazdowi Policji uniknięto eskalacji. Na miejscu rannym pomocy udzieliła załoga karetki pogotowia, a do szpitala trafiły 3 osoby. W wyniku penetracji terenu policjanci stwierdzili przeciętą siatkę odgradzającą drogę serwisową od S8. W okolicy policjanci zatrzymali 2 pojazdy oraz 4 osoby, w tym jedna kobieta. Wszyscy to mieszkańcy Białegostoku. Do sprawy zatrzymano łącznie 7 osób. Zabezpieczono między innymi kominiarki, pałki teleskopowe, drewniane i nożyce do cięcia metalu”.

Trudno mówić o jakimkolwiek przypadku. Wręcz odwrotnie – wszystko starannie przygotowane w wybranym miejscu. Zasadzka, w której jedni czekali na drugich i się doczekali. Pewnie tylko nie zakładali, że nie uda się im uciec, bo nie wszystkim się udało.

I drugie zdarzenie, też z udziałem moich rodaków, choć w dalekiej Armenii, gdzie Legia Warszawa pojechała na mecz w tych samych rozgrywkach z drużyną FC NOAH Erywań. W mediach pojawiła się informacja (za: @RMF24pl):

„24 pseudokibiców warszawskiej Legii zatrzymanych w Erywaniu, stolicy Armenii. Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, po wczorajszym meczu z FC Noah w ramach Ligi Konferencji doszło do starć stadionowych chuliganów”.

Pierwszy wniosek, który w naturalny sposób przychodził do głowy – nasi znowu narozrabiali, tym razem za granicą! Ale życie mnie nauczyło, że do takich informacji należy podchodzić z ostrożnością, czekając na więcej szczegółów. Bo przed laty pokusiłem się o refleksję, która pozostaje aktualna – polscy kibice przyciągają problemy jak magnez opiłki żelaza! Często samą obecnością, ze względu na złą sławę, stanowią wyzwanie dla miejscowych chuliganów, którym bandycki honor nie pozwala przegapić sposobności, by się z nimi skonfrontować. I ta reguła potwierdziła się w Erywaniu, z tą tylko różnicą, że bandyci odbyli równie długą drogę co kibice Legii, by do konfrontacji doszło, bowiem... (za: przegladsportowy.onet.pl):

„Nie chodziło o starcie kibiców obu drużyn. Zarówno Polacy, jak i Ormianie zachowywali się spokojnie.

Jak mówił nam będący na miejscu Marcin Szymczyk z serwisu Legia.net, doszło do "polowania" na kibiców Legii Warszawa ze strony grupy Rosjan. - Z tego, co dało się usłyszeć, agresorzy byli chuliganami Zenita [Sankt Petersburg]. Mieli na sobie klubowe barwy, tatuaże, niektórzy byli też uzbrojeni - dodaje Szymczyk.

Wszystko wyglądało na zaplanowaną akcję Rosjan.

- To była zasadzka, a napastnicy mieli pałki i noże. Nasi po prostu zaczęli się bronić, walczyć i stąd zatrzymania - mówiła nam kolejna osoba, która widziała zdarzenia z bliska”.

Jak widać lepiej nie wyciągać za szybko wniosków, nawet gdy z pozoru wydają się wręcz oczywiste. Przerażające jest to, że kibicowski bandytyzm stanowi dla wielu sens życia. Lanie się z przyjezdnymi gdzieś w pobliżu swojego stadionu już im nie wystarcza, potrzebne są przeżycia ekstremalne, nawet jak trzeba w tym celu pokonać nawet tysiące kilometrów. Szans na resocjalizację nie widzę. Trzeba tylko izolować, na ile się uda.

▬ ▬ ● ▬